Czy i kiedy nasze zaufanie do doradcy finansowego powinno być ograniczone
Ostatnio przeglądałam zaległą pocztę. Uwagę moją zwrócił nagłówek “Jak rozpoznać dobrego doradcę finansowego?” w newsletterze Money.pl.
Jest to obszar tematyczny, który jest mi bliski. Dlatego mimo, że artykuł opublikowany został 3 miesiące temu (2008-01-23) przeczytałam go z zainteresowaniem.

Zauważyłam, że my bardzo lubimy radzić, debatować, i już.
Z podejmowaniem przemyślanych i na czas wprowadzonych decyzji, jest u nas krucho, można na palcach u ręki policzyć.
Za to, co powtarza się najczęściej?
Najczęściej, gdy sytuacja na rynku się komplikuje, powtarza się następujący scenariusz debaty, rady, debaty i w ostateczności rozwiązania prawne, które nadają się do poprawki już przed wejściem w życie.
I tym razem wygląda, że będzie też tak samo.
Doradca finansowy w Polsce i w Europie nie pojawił się 3 miesiące temu, czy pól roku. Mieliśmy czas przyjąć i wdrożyć najlepsze rozwiązanie wzorując się na sprawdzonych rozwiązaniach w krajach europy zachodniej.
I nie ważne, czy byłaby to licencja, certyfikat, rejestr, ale byłoby to rozwiązanie z korzyścią dla i doradcy i klienta. A tak są rady i rozczarowani klienci, a także ich doradcy.
I nie jest to pocieszające, że tak ważna instytucja jaką jest Komisja Nadzoru Finansowego widzi problem i daje wskazówki.
I nie wiem co jest gorsze, brak rozwiązań prawnych, czy nieoficjalne wskazówki osób…. No właśnie kogo?
Komisja Nadzoru Finansowego jest na mocy uchwalonej przez sejm ustawy organem administracji państwowej sprawującej nadzór nad rynkiem finansowym w Polsce. Komisja Nadzoru Finansowego jest reprezentowana przez konkretne osoby powoływane przez Prezesa Rady Ministrów.
Tak więc powoływanie się w tekście na wskazówki Komisji Nadzoru Finansowego bez podania imienia i nazwiska osoby (przyjmuję, że reprezentującej ten organ administracji) jest problematyczne.
Jak twór powstały na papierze w formie ustawy może dawać wskazówki?
A jeżeli tak to nie zgodziłabym sie ze stwierdzeniami, że cytuję:
“Doradca patrzy na sytuację oczami klienta – najpierw analizuje indywidualne potrzeby (np. cel inwestycyjny, stosunek do ryzyka). Takiego doradztwa w Polsce brakuje.”
i “Duże firmy doradztwa finansowego zazwyczaj promują swoją markę szeroko zakrojonymi akcjami marketingowymi. Nie pozyskują klienta metodą telefoniczną.”
Powtarzam, chyba do znudzenia, doradca nie podejmuje za klienta decyzji. Nawet jeżeli patrzy oczami, czy sercem klienta, to podpisywać dokumenty będzie klient i to jego wobec prawa będzie decyzja.
Cała idea MDRT (Million Dollar Round Table) jest oparta na min. samodoskonaleniu, tworzeniu przewagi konkurencyjnej, efektywności operacyjnej i wewnętrznej sile. Rekomendacje to odpowiedź na pytanie.
Jak zwiększyć moją produktywność i dochód?
W jaki sposób poprawić moją rentowność?
Jak zwiększyć moją efektywność operacyjną?
A patrząc na przedstawicieli firm uczestniczących w corocznym szkoleniu MDRT, które jest dużym wydarzeniem w środowisku pośredników i doradców finansowych w Polsce, można powiedzieć, że to właśnie duże firmy akceptują i premiują tzw. rekomendacje (czyli pozyskiwanie nowych klientów poprzez uzyskiwanie kontaktów od klientów już pozyskanych).
Zaś inną sprawa jest, to, że dobry i szanujący swój i klienta czas doradca nie będzie dzwonił tam, gdzie nie ma pewności, że jego telefon jest oczekiwany. Zresztą co to za wiarygodność osoby, która daje na lewo i prawo numery telefonów swoich znajomych, przyjaciół, klientów, współpracowników bez ich zgody, lub co najmniej uprzedzenia o tym fakcie. Ja nie chciałabym mieć takiego klienta i mu doradzać.
Zgadzam się natomiast ze wskazówką cytuje:
“Komisji Nadzoru Finansowego: Nie zakładajmy, że ktoś chce nam pomóc, tylko dlatego, że tak mówi – te firmy nie prowadzą działalności charytatywnej. Pytajmy o koszty, opłaty, prowizje itp. związane z produktem, wszystkie czynniki ryzyka, o to dlaczego sugeruje produkt akurat tej firmy itp. Można wprost zapytać co “doradca” będzie z tego miał? Biorąc kredyt hipoteczny, często lepiej jest spojrzeć na rankingi przygotowywane przez niezależne media, zapytać o zdanie znajomych, którzy ostatnio brali kredyt lub wręcz wykonać kilka telefonów bezpośrednio do banków i samodzielnie porównać ofertę. Doszło do spotkania? Zastanówmy się, czy osoba z którą rozmawiamy ma odpowiednie kompetencje.”
Ja poszłabym dalej, gdzie by ten doradca nie pracował, lub inaczej z kim by nie współpracował to winien posiadać odpowiednie pełnomocnictwa potwierdzające jego uprawnienia, a w przypadku ubezpieczeń kompetencje (obowiązek szkolenia produktowego).
Na takim pełnomocnictwie jest również informacja o danych osobowych doradcy, nadanym numerze pełnomocnictwa, a w szczególności o zakresie udzielonego pełnomocnictwa i jego ważności.
Sprawdzajmy i pytajmy to nie wstyd i brak zaufania, to nasza roztropność i świadomość.
Osobiście wolę takiego klienta, który na początku spotkania sprawdza moje dokumenty i uprawnienia, zadaje pytania, a potem wspólnie szukamy dla niego odpowiednich rozwiązań. Jasne i przejrzyste.
Dalsze “wskazówki pominę”, ponieważ każdy z nas ma prawo wypracować swój indywidualny sposób współpracy z doradcą. I dlatego nie będę sie odnosiła do dalszej części artykułu. Tu już każdy osobiście winien wybrać te elementy, które jego zdaniem będą go mogły w pełni zabezpieczyć przed “komiwojażerem “pomagając znaleźć “profesjonalnego doradcę”.
I czy to będzie spotkanie – przesłuchanie, czy spotkanie – pogaduszki to będzie zależało od nas i doradcy.
W gruncie rzeczy chodzi o to by nasza decyzja spełniła nasze oczekiwania i w przyszłości nie przyniosła nam szkody, czyli aby nie odbiła nam się czkawką.
Na koniec mojej wypowiedzi, chciałabym zwrócić uwagę na kwestię, o której się nie mówi a która jest nieodłączną partnerką każdego doradcy i nie tylko, powiedziałabym każdego z nas, strach przed odrzuceniem. O tym należy pamiętać w momencie oceniania kompetencji doradcy, czy innego człowieka.
I jeszcze jedno, za nim rozwiązywać będziemy problem niekompetentnych doradców wprowadzając licencję ( znów coś w odmiennej kolejności – to tak jakby założyć najpierw krawat a potem koszulę), może byśmy wprowadzili do krajowych standardów kwalifikacji zawodowych nowe zawody „Pośrednik finansowy” i „Doradca finansowy”.
Na pewno umożliwi to rozwój tego zawodu, możliwość porównywalności i przenoszenia wzajemnych kwalifikacji w krajach unii (Europejskie Ramy Kwalifikacji ERK – Strategia Lizbońska) w obszarze budowania gospodarki opartej na wiedzy. A na naszym podwórku określi niezbędne umiejętności i kwalifikacje przyszłych doradców finansowych zwiększając w ten sposób przejrzystość potwierdzenia nabytych kwalifikacji przez osoby posiadające doświadczenie.







Ostatnio do mnie zadzwonił doradca finansowy i się okazało że jeden z moich znajomych podał mu mój numer. A ten zaczął “mamy wspólnego znajomego blablabla”. Oprócz tego okazało się, że ten doradca na samym końcu spotkania mówił o tym, że moi znajomi muszą podać 14 kontaktów w zapłacie za spotkanie. Czy to jest rzetelne? Mówić o tym dopiero na samym końcu? W ten sposób wykołowali już paru moich znajomych i prawdę mówiąc tracę wiarę w uczciwość doradców
Nie, nie jest to rzetelne moim zdaniem, a już na pewno nie ma nic wspólnego z profesjonalizmem. Ja również bym się grzecznie mówiąc zdenerwowała. Zastanawia mnie jednak druga strona “medalu”. A mianowicie szafowanie kontaktami. Jeżeli znajomy podaje mi swój telefon, czy inne dane adresowe to pilnuje ich bardziej niż moje dane. I powiem tak, nie wyobrażam sobie by dać komuś numer telefonu znajomego bez uprzedniego zapytania go czy mogę. A wniosek i nauka z zaistniałej sytuacji, to umawiać się na spotkania z doradcami (obojętnie czy doradcami finansowymi czy innymi) dopiero wtedy, gdy to ja mam taką potrzebę i na samym początku spotkania ustalać swoje wzajemne oczekiwania. Mam nadzieję, że był to wyjątek w spotkaniach z doradcą i następne będą owocne i pożądane.
Tak działają “doradcy” z firmy EFECT – w rzeczywistości natrętni sprzedawcy polis.
doradcy firmy efect ustalaja warunki wspolpracy z klientem na samym poczatku spotkania. jesli klient sie nie zgadza nie przechodza do dalszej czesci spotkania bo 14 polecen to jest zaplata za ich wiedze i poswiecony klientowi czas na analizie, ale tez pewnosc dla klienta swiadczonych uslug. bo prosze zobaczyc, gdyby zrobili zla prace u pani.. wtedy tez urwie im sie lancuszek polecen zarowno w jedna jak i druga strone. totez nie moga sobie pozwolic na popsucie dobrej opini.
Nie do końca zgadzam się z takim podejściem do doradztwa. Moje kontakty to osoby, które mi ufają, znają i wiedzą, że ja szanuję ich i ich prywatność. Jak mogę płacić zaufaniem moich znajomych? Uważam, że jeżeli analiza lub jakakolwiek porada doradcy faktycznie przyniosła mi wartość dodaną [nie koniecznie rozwiązanie mojej potrzeby] to mogę polecić jego osobę swoim znajomym, ale wtedy i tylko wtedy, gdy zainteresowani – moi znajomi wyrażą taką chęć – potrzebę. W innym wypadku – no cóż każdy z nas ma własne priorytety – ja poszukałabym innego doradcy. Takiego dla którego ważniejsze jest poznanie moich potrzeb i doradzenie w sposób optymalny, niż zapłata [co najmniej na pierwszym spotkaniu]. Czy aby na pewno są to doradcy, a nie zwykli pośrednicy, których zarobek to prowizja od sprzedanych produktów – i dlatego tak ważne są te polecenia [14]. Na szczęście na rynku jest wiele firm i jest możliwość wyboru doradcy.
Członków MDRT cechuje profesjonalizm , troska o klienta, wysoki poziom wiedzy oraz najwyższa etyka. Doradca finansowo-ubezpieczeniowy będący członkiem MDRT to gwarancja NAJWYŻSZEJ jakości usług.