Blog Tokella

Moje plany finansowe

Nowe nazewnictwo

Spotykam sie ostatnio z ciekawymi sformułowaniami, takimi jak:
Inteligencja finansowa.
Inteligencja strategiczna.
Świadome bogactwo.
Postanowiłam sprawdzić, co to tak naprawdę znaczy. Czy to jakaś nowa dziedzina nauki, czy też tylko moda.

Zaczęłam od Wikipedii – niestety takich haseł nie ma.
Jest wyjaśnione pojecie bogactwa i inteligencji
Bogactwo, zamożność – obfitość dóbr posiadających wartość ekonomiczną, w tym pieniędzy, posiadłości (nieruchomości), oraz własności prywatnej.
Inteligencja – nazwa tego hasła odnosi się do więcej niż jednego pojęcia. Wywodzi sie od łac. intelligentia, zdolność pojmowania, bystrość.

1. inteligencja – nazwa warstwy społecznej żyjącej z pracy twórczej umysłu, lub/i będąca głównym nośnikiem kultury narodowej.
2. inteligencja – rodzaj szczególnej sprawności umysłowej,
* inteligencja płynna
* inteligencja skrystalizowana
* typy inteligencji:
* inteligencja kognitywna (abstrakcyjna)

* inteligencja werbalna
* inteligencja emocjonalna
* inteligencja społeczna
* inteligencja twórcza

3. sztuczna inteligencja (AI),
4. iloraz inteligencji (IQ).
* test inteligencji

5. inteligencja (gra towarzyska)
I to wszystko.
Nie lepiej w Encyklopedii. (w 24 tomowej) wyjaśnienie znaczenia hasła inteligencja zajmuje 3/4 całej szpalty i już. Nie ma wzmianki o inteligencji finansowej, strategicznej, świadomym bogactwie.
Właściwie to jak to jest? Czy można być bogatym nieświadomie, czyli być bogatym i nie wiedzieć o tym, czy nie mieć tego świadomości, że co? Ja mam majątek, ale nie wiem, że jestem bogata. To kto będzie wiedział. Czy są jakieś wskaźniki, normy?
Znać zagadnienia finansowe, być znanym ekonomistą i nie być inteligentnym. A jeżeli nie lubię ekonomii, finansów to znaczy, że nie jestem inteligentna, czy jestem “inteligentna inaczej”, czy może nie będę mogła być świadomie bogata.
Jeżeli tak – to czy nie powinno być inteligencji medycznej, inteligencji budowlanej ( na budowie) itd.
Kto wymyśla takie określenia i po co? Czy, aby faktycznie dla naszego dobra. Jak można stać się specjalistą o przepraszam “Inteligentnym Finansowo” na kursie tygodniowym, czy dwutygodniowym? To co oni uczą na pięcioletnich studiach finansowych?
A co na to świat wirtualny. Co znajdziemy wprowadzając hasło “inteligencja finansowa” do internetu, jakie wyjaśnienie tego pojęcia? Wyniki 179 000 znalezione w 0,08 sek. W pierwszych 10 to albo reklama sprzedaży książki z gatunku poradniki lub reklama kursu, w którym mamy zapewnienie, że wszystko się zmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki.
Nie, nie mam nic przeciwko, aby się uczyć, czytać poradniki itd. Wręcz przeciwnie, uważam, że w 21 wieku nie ma miejsca dla osób, które nie podnoszą swojej wiedzy. Każdy z nas winien doskonalić swoje praktyczne umiejętności w ramach ciągłej edukacji. Tyle, że dobrze jest przy tym pamiętać, iż nie można być specjalistą we wszystkich dziedzinach. Tak się po prostu nie da. Jeżeli wszystko wiesz, to znaczy, że nic nie wiesz. I nie jest dobrze, gdy w pewnych dziedzinach wiedzy do głosu zamiast rozsądku dochodzi moda.
Denerwuje mnie, gdy czytam niektóre opisy zachwalające poszczególne poradniki . Myślę, czasami czytając je, iż pisał to ktoś bez wyobraźni, albo raczej z wyobraźnią, która widzi tylko swoje przyszłe dochody (może to właśnie jest to świadome bogactwo).

Wpadł mi ostatnio taki opis poradnika:

“Prezes pyta głównego księgowego:
- Ile będziemy mieć zysku za ten rok?
Księgowy na to:
- A ile ma być?
Ta anegdota powinna być ostrzeżeniem, aby nie akceptować w ciemno liczb, które eksperci od finansów podają jako fakty. Warto nauczyć się odróżniać informacje finansowe pewne od niepewnych. Warto samodzielnie analizować dane historyczne i prognozy finansowe, bez względu na to, kto i jakie opinie wygłosił o nich wcześniej. Warto też umieć wskazać różnicę pomiędzy zyskiem księgowym i przepływami pieniężnymi. Inaczej skąd będziesz wiedzieć, jak na finanse firmy wpływają decyzje, które na co dzień podejmujesz jako kierownik czy zarządzający?
Finanse różnią się od matematyki tym, że tu dwa plus dwa nie musi zawsze równać się cztery. Jeśli w swojej pracy masz do czynienia z danymi finansowymi i czujesz, że nie orientujesz się w tej grze wystarczająco dobrze, ta książka jest dla Ciebie.
Dowiesz się z niej, jak:
* analizować wskaźniki zadłużenia, płynności, operacyjności i rentowności,
* czytać rachunek zysków i strat oraz sprawozdania z przepływów pieniężnych,
* interpretować bilans (rodzaje aktywów i pasywów firmy),
* kalkulować i oceniać marżę (marża brutto, operacyjna i netto),
* zarządzać zapasami i kapitałem pracującym,
* wykorzystać amortyzację w celach podatkowych,
* stosować w firmie zasady przejrzystości finansowej.”

Tytuł poradnika był oczywiście związany z inteligencją finansową. Jeżeli eksperci podają faktyczne liczby to albo są to fakty, albo to nie są eksperci. Jeżeli moje życie ma polegać na tym, że wszystkie eksperckie decyzje będę musiała poddawać w wątpliwość, to dziękuję ja wymiękam. Życia mi nie starczy. Dobrze, że poradnik ten skierowany jest do bardzo wąskiej grupy odbiorców.
Chociaż, ja bardziej skupiłabym się na zarządzaniu firmą delegując te umiejętności na grupę specjalistów ze mną współpracujących. Wymagając by każda ekspercka decyzja była na piśmie . No cóż – ja to nie każdy.

23/02/2008 - Opublikował/a Elżbieta Tokarska | Finanse osobiste | | Nie ma jeszcze komentarzy

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz