Blog Tokella

Moje plany finansowe

Wpływ czynników na nasze decyzje.

Prowadząc swoją działalność z reguły przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji długo zastanawiamy się nad możliwymi zagrożeniami. Analizujemy czy nasza inwestycja da nam oczekiwany zysk. Przygotowujemy biznes plan. Staramy się zabezpieczyć przed nie przewidzianymi sytuacjami.

A jak to jest, gdy chcemy dokonać zmian w naszym życiu osobistym?

Oczywiście nie ma tu reguły.

Statystycznie stwierdzono, że decyzja podejmowana jest po głębokim zastanowieniu. Zazwyczaj planujemy bardzo dokładnie każdy szczegół. Mamy zaplanowaną, każdą minutę. Po prostu przygotowujemy się.

To dlaczego, gdy chcemy zrealizować jakieś większe przedsięwzięcie finansowe np. zakup domu, samochodu, często podejmujemy decyzje nie przemyślane, pod wpływem impulsu, bo nadarza się okazja?

Dlaczego podejmując decyzję o zaciągnięciu kredytu nie zastanawiamy się nad zagrożeniami?  Nie zadajemy sobie pytania, czy nas na to stać? Czy jesteśmy przygotowani i odpowiednio zabezpieczeni?
Nasza wiedza finansowa jest mała, a nawet powiedziałabym nikogo nie urażając – znikoma.

Myślimy jakość to będzie. Jakaś dodatkowa “chałturka” i będzie OK. Spoko, przecież spłacać będziemy potem , mamy jeszcze czas.

Popadamy w dodatkowe długi (odsetki od przeterminowanych rat). Aby je spłacić znowu pożyczamy i tak dalej. Kończy się to tym, że musimy oddać za bezcen pod licytację swój dobytek, wypracowany majątek.
Wtedy jest płacz, obłęd w oczach i pytanie – co teraz?

Najlepszym przykładem jest moja znajoma.
Dwa tygodnie do licytacji.
Co zrobić? Jak ocalić ziemię?
Kredyt, pożyczka nie wchodzi w grę, bo nie ma jak spłacić.
Kto może pomóc?
To była już obsesja.
Niczym tonący, który brzytwy się chwyta.

Jak jej wytłumaczyć, że na tym świat się nie kończy.

Nie ukrywam, że bardzo emocjonalnie zaangażowałam się w tę sprawę. Długo zastanawiałam się jak jej pomóc.

Powiem szczerze, że nie wymyśliłam nic szczególnego. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem, które przychodziło mi do głowy. “Trzeba przeciąć ten łańcuch problemów i nie możności, a dopiero później budować przyszłość. Strata tej ziemi to nie ostateczność. Uratujmy to co można. I zacznijmy jeszcze raz tylko inaczej, mądrzej”.

To była długa rozmowa, momentami bardzo burzliwa. Dyskusja do późnej nocy z długopisem w ręku i kalkulatorem obok. Liczenie, wykresy, analiza, sprawdzanie i ponowne liczenie.
Udało się. Teraz jest satysfakcja.
Teraz, gdy wspominamy czasami tamtą sytuację, śmiejemy się. Dla przyjaciółki, jak sama zapewnia, to była dobra nauczka – “Dobra nauczka bo najdroższa nauczka w całym moim życiu”.
Teraz, gdy ma podjąć jakąkolwiek decyzję finansową to najpierw ją planuje. Prowadzi swój plan finansowy, który systematycznie modyfikuje, weryfikuje. Na bieżąco uwzględnia w nim wszystkie zmiany.

Można powiedzieć jest księgową – strażniczką budżetu domowego.

Aha i jeszcze jedno. Bardzo ważne, od tego incydentu zawsze ostateczną decyzję podejmuje  po zasięgnięciu opinii specjalisty w danej dziedzinie.

Nie twierdzę, że teraz już nie ma potknięć a wszystkie inwestycje przynoszą jej same zyski. Nie, ale teraz świadomie określa ryzyko, które może podjąć w danej inwestycji. Wcześniej zawsze określa moment kiedy należy z niej wyjść. Można powiedzieć, tak jak w skeczu pt. “Sęk” ile można stracić, aby zyskać.

Nie łudźmy się nic nie jest nam dane na zawsze, o wszystko trzeba dbać i tym zarządzać. Pasywny dochód przestanie być pasywny, gdy nie będziemy trzymać ręki na pulsie. Każda inwestycja niesie ze sobą ryzyko i tylko od nas zależy jakie ryzyko możemy podjąć.

22/02/2008 - Opublikował/a Elżbieta Tokarska | Finanse osobiste, Planowanie finansów | , , , | Nie ma jeszcze komentarzy

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz