Wpływ wielu czynników na nasze decyzje.
Właśnie przeglądałam prasę, gdy wpadł mi w oczy artykuł o konsekwencjach pochopnie podejmowanych wieloletnich decyzji finansowych. Przypomniałam sobie kłopoty mojej serdecznej znajomej.

Było to na jesieni 2004 roku kiedy nasza znajoma
zwróciła się do nas z prośbą o pomoc.
Miała poważne kłopoty finansowe.
Nie zagłębiając się w szczegóły powiem, że był już
wyznaczony termin pierwszej licytacji. 7 hektarów siedliska w jednym kawałku, w pięknej cichej
okolicy z mikroklimatem. Nic tylko budować rezydencję i mieszkać.
Paradoks polegał na tym, że rzeczoznawca sądowy wycenił to wszystko na 7 tysięcy złotych, 10 groszy za m2, gdy zaledwie trzy lata wcześniej znajoma zapłaciła za ziemię około 70 tysięcy złotych.
Wiem.
Nasuwa się pytanie dlaczego nie wniosła zastrzeżenia co do wyceny?
No właśnie.
Czy mając kłopoty finansowe zawsze jesteśmy w stanie obiektywnie patrzeć na zaistniałą sytuację? Czy nasze decyzje finansowe nie powinny być podejmowane dopiero po konsultacji ze specjalistą? Jak ocenić czy dany specjalista to jest specjalista? A może należałoby prosić o poradę co najmniej trzech specjalistów? Jakie kompetencje powinien posiadać taki konsultant – doradca? Czy powinien posiadać licencję, a może powinien udzielić nam porady pisemnie? Jak myślisz czytelniku? Co Twoim zdaniem w takich sytuacjach należy zrobić? Jak zabezpieczyć się przed decyzją pod wpływem emocji, stresu? Jak ocenić czy rozmawiamy ze specjalistą? Proszę podziel się ze mną swoją opinią.
Brak komentarzy.






